Spora konkurencja w branży kuchni

Póki co wszystko w moim biznesie szło świetnie – nie tylko sklep stawał się coraz większy, ale i z każdym miesiącem przybywało zleceń. Ostatnimi czasy jednak wszystko się odmieniło – było to spowodowane tym, że nagle wszystkim zachciało się prowadzić dokładnie taki sam biznes jak ja.

Kuchnie i własny biznes

kuchnieOczywiście w Trójmieście brakowało bardzo wielu rzeczy, i byłem świadomy tego, że kuchnie były jedną z nich. Dlaczego jednak wszyscy rzucili się właśnie na atrakcyjne prezentujące się kuchnie, a nie na przykład na to, by prowadzić komisy samochodowe czy lombardy? Musiałem jednak poradzić sobie z nową dla mnie sytuacją – moja firma atlas musiała przetrwać jakoś te parę miesięcy do momentu, gdy nowe firmy się nie wykruszą. Póki co widziałem jedynie spadek zleceń, coraz bardziej kapryszących klientów, oraz konieczność schodzenia z cen do wartości tak niskich, że było to na granicy opłacalności. Wiedziałem, że ta sytuacja długo nie potrwa. Musiałem jedynie być wytrwały. Atlas istniał już od bardzo długiego czasu, niemożliwe było, by jakieś kompletnie nowe firmy bez doświadczenia miały wygryźć tak poważnego gracza jak ja. Moje kuchnie od dawna słynęły ze świetnego wyglądu połączonego z funkcjonalnością – dzięki temu w mojej ofercie każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Zgodnie z tym co podejrzewałem, firmy oferujące kuchnie zaczęły w pewnym momencie upadać jedna za drugą – na początku w Gdyni, później w Gdańsku. Atlas stał niewzruszony – ponieważ byłem człowiekiem zapobiegliwym postanowiłem już dawno temu zgromadzić spore oszczędności na taką właśnie sytuację, gdy kuchnie nie będą aż tak często zamawiane.

Dzięki mojemu myśleniu w przyszłość cieszyłem się obecnie w dalszym ciągu posiadaniem firmy pomimo sporego kryzysu w branży. Teraz jednak, gdy moja konkurencja odeszła z rynku, mogłem wrócić do starych cen i zasad – wszystko wracało do normalności.